ANNA ZARADNY [RE:EM]
ANNA ZARADNY [RE:EM]

The brilliant Anna Zaradny’s follows up her engrossing debut with this new EP featuring a sumptuous Fennesz rework of her ‚New feat Old’, following hot on the heels of Robert Piotrwicz’s crushing side, ‚Stara Szkoła Ze Złota’ to remind us the ascetic, uncompromising brilliance of Polish experimental music at its best.

On the front Zaradny utterly dominates the senses with a pulsating deconstruction of ‚Stop The Chaos’; originally a sub-3 minute rager, now distilled and expanded to three times the length in a cyclical swarm of metallic drone timbre and ear-curdling howls emulating effect of a massive nitrous oxide asphyxiation in the middle of a grindcore show (well it does to us at least).

The B-side presents another facet of Anna’s work with the eviscerated, bubbling tones of ‚New feat Old’ giving way to what sounds like Powell dragged backwards at 33rpm, before Fennesz concludes with a blissfully noisy reassembly of the latter rent in coruscating harmonics that work right on the biting point.

 


gatunek: elektronika, awangarda


54,99  Dodaj do koszyka
ANNA ZARADNY BURKHARD STANGL
ANNA ZARADNY BURKHARD STANGL

 

An absolute find from the label that gave us Kevin Drumm’s amazing ‚Crowded’ album last year, if you’re into Mika Vainio, Eliane Radigue, Eleh, Aaron Dilloway, Holly Herndon – we urge you to check it out* The excellent Bocian imprint follows up that heavyweight Kevin Drumm LP with an engrossing split of minimal electro-acoustic composition from two Polish artists. Most impressive is Anna Zaradny’s A-side, ‚Octøpus’. Ostensibly static yet deftly, subtly rhythmic, it makes for a memorable first introduction; lulling us with hypnotic microtonal bass drones which grow stereo fluctuating pulses and (what might be) fragments of chiming vocals conducted with the precise, haptic electronic sensitivity of Holly Herndon and the patient development of an Eleh or Eliane Radigue recording. Depending on what element you focus on, you’re either listening to thrumming bass patterns or transfixed by the fuzzy harmonic glow, but allow your ears to defocus slightly and occupy the middle ground and it makes for a wonderfully immersive, aerated and swirling concoction, timing the introduction of pensile, airborne layers and tones with a genuine sorcery. By contrast Burkhard Stangl’s B-side ‚Crédit’ is organic, grounded, rendering shimmering guitar strokes into crushed glass textures and hovering harmonic overtones and grainy waves of bass over one extended piece. A real treat from this already promising label, highly recommended.

gatunek: elektronika, awangarda


https://www.youtube.com/watch?v=-8nX3Na2wRg

54,99  Dodaj do koszyka
FRED LONBERG-HOLM / ADAM GOLEBIEWSKI [RELEPHANT] [CD]
FRED LONBERG-HOLM / ADAM GOLEBIEWSKI [RELEPHANT] [CD]
Czy to jazz, czy muzyka w pełni eksperymentalna powstała na bazie obróbki dźwięków, cięć, zgrzytów, przesterów i stosowania przeróżnych efektów? Instumentarium Fred Lonberg-Holm i Adam Gołębiewski mają proste – perkusja, obiekty, wiolonczela i elektroniczne gadżety. Obaj artyści mogliby swoim doświadczeniem spokojnie wypełnić niejedną salę koncertową (i nie chodzi mi tutaj o klubokawiarnie czy offowe kluby), obaj już ze sobą współpracowali – razem i w osobnych projektach. Materiał na „Relephant” powstał podczas ich wspólnego gigu w Poznaniu w 2013 roku w Dragonie, liczy raptem cztery kawałki, ale jakościowo jakby upchali na płycie pozycji przynajmniej dziesięć.

Na płycie artyści podejmują bardzo luźny, ale wciągający dialog, który, jak mogłoby się wydawać na początku, idzie obok siebie. Adam Gołębiewski to jeden z ciekawszych perkusistów w kraju, a to, co wyprawia przy zestawie, niekiedy przechodzi ludzkie pojęcie. Pokazywał to podczas koncertów solowych, z Robertem Piernikowskim, Thurstonem Moore’em czy właśnie Fredem Lonberg-Holmem. Sam wiolonczelista w 2015 roku nakładem Bocian Records wydał świetny album „Resistance”, na którym zgiełk przesterowanej wiolonczeli mieszał się z rozpoznawalnym i nie do podrobienia stylem gry Kena Vandermarka na saksofonie. To była bardzo dobra płyta, która wciągała i zmuszała do repetycji materiału.
Nie inaczej jest z „Relephant”, która swoje przeleżała, zresztą miała się ukazać odrobinę wcześniej. Ale dobrze, że było opóźnienie, bo natłok płyt improwizowanych w ubiegłym roku był spory, a do „Relephant” należy podejść kilkukrotnie. Na pierwszy rzut ucha to zgiełk, noise buchający pełną parą z każdego utworu, ale szaleńcze męczenie instrumentów, sprawdzanie ich wytrzymałości i doprowadzanie do niemal ekstremalnych momentów sprawia, że tworzące się finalnie melodie budują spójną, intensywną całość, coś jak dźwiękowe „Opowieści z krypty”, z tym że ciekawsze, mroczniejsze i budujące prawdziwą atmosferę grozy. Grozy i dla uszu, i dla nerwów. Impro miesza się z punkiem, a wszystko spina performatywna klamra.
Duet realia poznańskiego koncertu przeniósł na płytę, co potęguje doznania, budując narrację pełną trzasków, pojękiwań, pisków, ciężkich do zidentyfikowania odgłosów. Bo jakich obiektów użył Adam Gołębiewski w danym momencie? Jak swoją wiolonczelę modyfikował Fred Lonberg-Holm? Jakie to były efekty dokładnie? Uderzenia o blachy, powtórzenia, szuranie pałeczkami, piłowanie smykiem strun, rozkręcenie przesterów, nagromadzenie doznań towarzyszy samym instrumentom, emocje piętrzą się w słuchaczach z każdym dźwiękiem. Czy to łatwa płyta? Nie, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo, miło i przyjemnie, choć tak naprawdę „Relephant” to klarowne wydawnictwo, jeśli myśli się w kategoriach hałasu i faktur ciętych, gęstych, najeżonych i drapiących.

It’s difficult to quantify what makes a good improvisation good – even the greatest improvisers can make recordings that don’t really get into the zone. Luckily, these two guys were on form when the record button was glowing red and we get a thoroughly engaging set of music that doesn’t stay in one place for long enough to get bored of the view..

This isn’t so much a dialogue as two artists fighting to create an abstract canvas, reaching around each other to get a brush stroke in that’ll work to make the whole thing greater…

To the casual observer, percussion instruments may seem limited in their expressive capabilities in the sense that there seems relatively little you can do to shape their sound once they’ve been set into vibration. But Adam Gołębiewski overcomes any limitations with his mastery of every possible sonic parameter and shows that there are no limits. He seems to have an inexhaustible supply of metallic squeaks, scrapes, rattles and clangs to delight the senses and urge greater feats of tonal grit from his partner in crime.

Fred Lonberg-Holm first entered my radar when I saw him with Ken Vandermark’s group and he stretched the boundaries of what his instrument is for. Since then I’ve lost track of his activities, so this is a welcome opportunity to reacquaint myself with his genius.

On this album he only hints at the possibility that he’s playing a cello and not doing something unspeakable and probably illegal with rosin and horsehair. He integrates his use of effects pedals so thoroughly into his playing that only occasionally did the gear nerd in me wonder what equipment he was using to make these sounds. This is indeed a difficult art, to stomp on an effect pedal and make it part of the general flow of the music rather than an ‘ooh look, I’ve got a new toy’ moment, but this album’s all about flow – the slippery fish of improv wriggling from surface to texture while the sonic children splash and shriek in the water of creativity – or something like that..

What I mean to say is this is a wonderful album – two great improvisers get down to work on the blinding task of shoving lightning into a bottle, ramming the cork in and throwing it out to sea. Sonic beachcombers, keep an eye out for this treasure.

( a jazz -noise)

 


gatunek: noise


24,99  Dodaj do koszyka
MARCO FUSINATO [SPECTRAL ARROW : VENICE] [LP]
MARCO FUSINATO [SPECTRAL ARROW : VENICE] [LP]
MARCO FUSINATO [SPECTRAL ARROW : VENICE] [LP]

In 5 gripping excerpts of Marco Fusinato’s Spectral Arrows: Venice, Bocian render highlights of what was presumably an incredibly intense performance at the Venice Buennale, 2015. Expect a torrent of guitar feedback sculpture in the manner of Thurston Moore or Merzbow at the eye of the storm, fulminating pure and unadulterated atonality from every pore with a head-cleaving keen in the 2nd part and a spirit-cleansing evisceration in the 4th. Not for the casual listener.

 

54,99  Dodaj do koszyka
ROBERT PIOTROWICZ [OLD SCHOOL FROM GOLD] [12″]
ROBERT PIOTROWICZ [OLD SCHOOL FROM GOLD] [12″]
Stara szkoła ze złota” to niespełna dwadzieścia minut muzyki wydobywającej się z wnętrza syntezatora modularnego, będącej z jednej strony żywą i masywną ścianą dźwięku (w tym sensie, że zarówno barwa, jak i natężenie dźwięku nieustannie rozbudzają w nas różne emocje), a z drugiej – układającej się w pewien rodzaj galaktyki zbudowanej z drobinek, skrawków, odkształconych form, cieni, tarć, potężnych tąpnięć harmonicznych czy dronowych zapaści (np. „Ice Walk”). Stara szkoła ze złota” to nie tylko mocny kopniak wymierzony w naszą percepcję, co też nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem patrząc na dorobek Piotrowicza, lecz co ważne, daje nam możliwość jeszcze głębszego poznania warsztatu tego artysty.
Łukasz Komła ( Nowa Muzyka

**Edition of 250 copies pressed on transparent red vinyl** The Polish composer, improvisor and sound artist gets right under the skin with this unsettlingly discordant slab for Bocian and his own label, Musica Genera. Powerfully concentrated on sustained, roiling electronic drones, ‚Stara Szkoła Ze Złota (Old School Made Of Gold)’ requires a steely stomach and ears to be ingested at volume – as it should be heard. The A-side’s ‚Calamitas’ brings with it waves of nerve-tweaking frequencies, from viscous sub-sonics to keening, piercing highs right on the biting point of pleasure/pain. By contrast, the B-side’s ‚Ice walk’ is structured around a more pronounced rhythm, anchoring his calving tones with an oily, almost sickening sub-bass pulse until the thing is subsumed by radioactive atonality. Like we said, it’s not easy listening, but it is sensational in the purest sense – a proper headf**k.
(boomkat)

gatunek: awangarda
54,99  Dodaj do koszyka
RUSSELL HASWELL [Conceptual nO!se] [LP]
RUSSELL HASWELL [Conceptual nO!se] [LP]
RUSSELL HASWELL [Conceptual nO!se] [LP]

A great noise album made with analogue and digital sources „Proper brainfloss from indefatigable English noise demon Russell Haswell for the excellent Bocian Records. Following on from his cracking split with Pain Jerk and the outstanding ’37 Minute Workout’ for Diagonal, the five blizzards of ‚Conceptual n0!se’ also help to distinguish 2014 as a relatively prolific and vintage year for the venerable artist. It’s full bore Haswell; an atonal, arrhythmic relish of blistering analogue and digital sources – Analogue Systems, Apple, Audiofile Engineering, BugBrand, Doepfer, Fairfield Circuitry, f(h), Hinton Instruments, M.A.S.F., MOTU, Neutrik, RME, Zoom – smashed, curdled and red-lined to a thrilling oblivion. In the best sense of Russell’s music and the best noise music in general, it’s obviously jarring and extremely abrasive, but also a potently psychedelic and uniquely meditative thing if you let it be. Recommended!”

54,99  Dodaj do koszyka
Zbigniew Karkowski [Fluster] Toeplitz
ZBIGNIEW KARKOWSKI [FLUSTER] [pour basse électrique solo] [CD]

Kasper T. Toeplitz to francuski kompozytor o polskich korzeniach. Współpracował z wieloma znakomitymi kompozytorami z kręgu muzyki współczesnej, takimi jak Éliane Radigue, Zbigniew Karkowski, Dror Feiler, Tetsuo Furudate, Phill Niblock czy Art Zoyd. Od końca lat 90. Toeplitz współtworzył z Karkowskim laptopowy duet Le Dépeupleur. Z kolei w 2003 roku Toeplitz skonstruował instrument o nazwie BassComputer – mający oprócz standardowego zestawu strun, cztery dodatkowe. Kształt tego basu nawiązuje swoją formą do gitarowej harfy.Teraz dostajemy płytę „Fluster”, gdzie Toeplitz mierzy się z utworem swego przyjaciela, który zmarł w 2013 roku po walce z chorobą. Album wypełniła godzinna kompozycja na gitarę basową (BassComputer), a jej brzmienie zostało intensywnie przetworzone przy pomocy komputera. W początkowych kilkudziesięciu minutach twórca rzeźbi w strukturach dźwiękowych o niskich rejestrach. Następnie koncepcja Toeplitza ewoluuje w rejony noise’u pokrytego białym szumem, przypominającego odgłosy wodospadu. Noise’owy potok milknie w okolicach 40 minuty i zamienia się w nieco łagodniejszy strumień wysokich dźwięków.

Nie wiem, co by powiedział Karkowski słuchając „Fluster”, ale domyślam się, że byłby zadowolony zarówno ze skali, jak i jakości hałasu wygenerowanego przez Toeplitza.

(nowa muzyka)


gatunek: awangarda / muzyka poważna / noise

24,99  Dodaj do koszyka